Na szlaku w Kapadocji. Scenka przyrodnicza z natury reporterskich. Nie wiedziałem jak się zachować widząc zastałą sytuację. Niewiele myśląc sięgnąłem po aparat. I tu wykazałem sie niezłym refleksem, bo cała sytuacja trwała pojedyncze sekundy.
Pensylwania, Pitsburgh; Nieciekawe hamerykańskie miasto przemysłowe jakich wiele. Bez charakteru. Bez klimatu. Słynie z wysoko notowanej drużyny baseballowej.
Na ostatnim zdjęciu Cleavland. Słynie nie wiem z czego.
O świcie nad zatoką w San Francisco. Piękny zimowy ranek z przyjemnym światełkiem. Nie mogłem sie oprzeć próbie sfotografowania tego co oczy widziały. Niestety oczy to lepszy instrument niż aparat :-)